Kronika 2021


ZŁOTA POLSKA JESIEŃ
6-10 października 2021 roku

 

Dzień pierwszy
Przejazd z Gorzowa do Świeradowa Zdroju. Tam wejście na wieżę Sky Walk, którą otwarto w czerwcu 2021 r. Ma 62 metry wysokości i jest pierwszą tego typu atrakcją w Polsce. Na szczycie chętnie wchodziliśmy na szklany taras (pustka pod nogami), na siatkę nad przepaścią (Zarząd ma zdjęcie), ale nikt nie skorzystał z kokonu pająka ani ze zjeżdżalni. Wystarczyły przepiękne widoki.
Zakwaterowanie w hotelu „Rychło” w Bogatyni. Obiadokolacja pyszna. Będziemy zwiedzać Górne Łużyce, krainę etnicznie słowiańską, ale wtopioną w niemiecką kulturę. Jej cechą wyróżniającą są tzw. domy podcieniowe.

 

Dzień drugi
Zwiedzanie w Niemczech. Najpierw zamek w Stolpen, gdzie przez 49 lat więziona była hrabina Cosel, metresa króla Saksonii i Polski Augusta III Mocnego. Historię tego romansu spopularyzował Józef Ignacy Kraszewski, a my jeździmy do Stolpen, by współczuć pięknej i mądrej kobiecie. Dużo pozostało z tego średniowiecznego zamku.
Bastei - kompleks skalny, największa atrakcja Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii. Wspaniały widok na płynącą zakolami Łabę, na niezwykłe układy skał, na most łączący dwa skalne kompleksy, po którym chodzą tłumy turystów. Taka przyroda zachwyca.
Twierdza Königstein to dobrze zachowane najstarsze niemieckie koszary z najgłębszą studnią, pierwszym kościołem garnizonowym i kopią wielkiej beczki na wino króla Augusta Mocnego. Do twierdzy wzniesionej na wysokiej platformie skalnej wjechaliśmy windą, ale zejść trzeba było na nogach. Także przeżycie.

 

Dzień trzeci
Dzień w Parku Narodowym Czeskiej Szwajcarii. Dużo chodzenia, ale oglądaliśmy miejsca niezwykłe. Pierwszy cel to najpierw długi spacer, a potem spływ flisackimi łodziami rzeką Kamenica, która płynie Wąwozem Edmunda. Wysokie pionowe skały z obu stron i my na wolno płynących łodziach. Tego się nie zapomina.
I zaraz potem wyprawa do Brama Pravcickiej - cudu przyrody nieożywionej. To największy łuk skalny w Europie: rozpiętość u podstawy 26,5 m, wysokość otworu bramy 16 m, a cała brama liczy 21 metrów. Wróciliśmy późno, zmęczeni, ale szczęśliwi, bo zobaczyliśmy dwa niezwykłe obiekty.

 

Dzień czwarty
Znów Niemcy. Najpierw zwiedziliśmy śliczne miasteczko Zittau (Żytawa), potem podjechaliśmy do miejscowości wypoczynkowej Oybin, gdzie weszliśmy na górę, by poznać zamek i klasztor, oba obiekty już w ruinie, ale bardzo ładnej.
Następnie zabytkowym pociągiem, przy piwie, wróciliśmy do Zittau. Kolejny cel wycieczki to Bautzen (Budziszyn), historyczne miasto położone na wysokiej skale z oryginalnym muzeum musztardy. Kupiliśmy dużo słoiczków.
Przez trzy dni naszym przewodnikiem był Przemek, który wiedział wszystko o miejscach, które oglądaliśmy i mówił o nich bardzo ciekawie.

 

Dzień piąty
Powrót do Gorzowa, ale także zwiedzanie. Najpierw urokliwy Lubomierz, który chwali się Muzeum Kargula i Pawlaka, a nie docenia prawdziwej perły, jaką jest kościół pw. Św. Maternusa i pamiątki po klasztorze sióstr benedyktynek z niezwykłymi relikwiami. Podziwialiśmy także kolekcję szat liturgicznych latami haftowanych przez siostry, a najstarsze pochodzą z XVI wieku.
Potem jeszcze Gryfów Śląski, który ma ciekawą historię, ale gdzieś się w ostatnich latach zagubił, bo mało tu widać odnowionych obiektów. Na zakończenie wspaniały obiad w restauracji „Obora” z olbrzymimi kotletami schabowymi.

 

To była prawdziwa Złota Polska Jesień z błękitnym niebem, dużym słońcem, ale i przymrozkami w nocy. W imprezie wzięło udział 58 osób. Przejechaliśmy łącznie 1280 km.


Znakomita wycieczka z bardzo bogatym programem opracowanym przez Kazimierza Kamińskiego.

 

Dziękujemy!

 

 

 

Biuro podróży

 

Opis imprezy Złota Polska Jesień autorstwa Krystyny Kamińskiej nie byłby pełny, gdybym go nie uzupełnił, z czyjej inicjatywy wpisaliśmy do programu dnia piątego zwiedzanie Lubomierza. Było to z inspiracji Krystyny Kamińskiej. Zaznaczam, zbieżność naszych nazwisk jest zupełnie przypadkowa. To Krystyna zorganizowała zwiedzanie kościoła pw. św. Maternusa w Lubomierzu z przewodnikiem, zamówiła wejście do Muzeum Kargula i Pawlaka, a w czasie podróży do tego miasteczka opowiedziała o tym, co zobaczymy.

 

 

Serdecznie jej za to dziękuję.

 

Ja na zakończenie dorzuciłem ogromnego schabowego po zwiedzeniu Gryfowa.

 

Kazimierz Kamiński
Zdjęcia:
Benia Burghart, Aleksander Grabowski i Kazimierz Kamińsk, Marian Piekarczyk, 

 


 

 

 

 

RAPORT Z VI RAJDU
ŚLADAMI LUBUSKICH ZAMKÓW, PAŁACÓW I DWORÓW
OKOLICE LUBSKA I BRODÓW
25 września 2021 roku

 

 

Z Gorzowa tradycyjnie spod hali sportowej przy ulicy Czereśniowej o godzinie 7.00 wyjechała 40 osobowa grupa członków i 13 osobowa grupa sympatyków PTTK Stilon na rajd w okolicach Lubska i Brodów.


Po 2,5 godzinnej jeździe dojechaliśmy do Lubska, gdzie oczekiwał nas Pan Bartosz Łapa (historyk), nasz przewodnik po Lubsku i okolicy. Lubsko prawa miejskie otrzymało w 1288 roku, wcześniej była to osada targowa. Spacerując po miasteczku dotarliśmy do późnorenesansowego ratusza z roku 1580. Pan Bartosz zaprosił nas do ratusza gdzie w sali ślubów opowiadał o historii miasta i ratusza, a na przeciwko ratusza oglądnęliśmy secesyjną kamienicę z XIX wieku.

 

Zaraz za ratuszem, dosłownie 2 m od niego zwiedziliśmy znajdujący się tam kościół parafialny Wniebowzięcia NMP z późnogotycką polichromią i kamiennymi nagrobkami (w Lubsku jest też drugi kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa). Następnie spacerkiem dotarliśmy do pozostałości średniowiecznych murów obronnych z wieżą Pachołków Miejskich. Wchodząc na wieżę podziwialiśmy wystawę starych zegarów. Z wieży rozciągał się widok na miasto.


Zamek nasz główny cel wizyty w Lubsku mogliśmy oglądać tylko z zewnątrz. Zamek został zbudowany w1570 roku przez rodzinę Kotwiczów. Po ostatniej przebudowie z 1737 roku przypomina pałac na planie litery L. Po wojnie był tam szpital radziecki, następnie dom dziecka, a od 1990 roku został przystosowany na dom pomocy społecznej.


W planie mieliśmy zwiedzić pałac w miejscowości Dłużek i zamek w Osieku. Zwiedziliśmy tylko zamek w Osieku. Zamek zbudowany w XVII wieku, przebudowany nabrał charakteru pałacu. Po wojnie działała tam do lat 70-tych świetlica. Nie remontowany pałac szybko uległ zniszczeniu, a grabieże doprowadziły do tego, że stał się trwałą ruiną - obecnie własność prywatna.


Wracamy do Lubska żegnamy się z Bartoszem i idziemy na obiad do baru „U Zosi”. Po obiedzie jedziemy do Biecza, gdzie jesteśmy umówieni z Anią Dziadek i jej mężem. Małżeństwo oprowadziło nas po Bieczu, opowiedziało o historii kościoła, który powstał 1719 roku jako świątynia ewangelicka oraz o historii zespołu pałacowego z XVII wieku. Zespół ten składa się pałacu i wieży bramnej, pierwotnie zwanej bramą wjazdową, ze szpiczastym hełmem z roku 1613, parku otoczonego kanałem wodnym i oficyny w stylu barokowym z 1736 roku. Pani Ania jest obecnie właścicielem tej oficyny. Pałac w Bieczu został zbudowany przez ród von Wiederbach, który władał okolicznymi dobrami i pałacem do 1945 roku.


Żegnamy Panią Anię i jej małżonka, dziękując za poświecony nam czas i wyruszamy do Luboszyc. Po drodze mijamy Jasienicę. W miejscowości tej był pałac otoczony 3 hektarowym parkiem i dwór. Pałac w latach 70 zastał rozebrany, a dwór zamieszkuje kilka rodzin. Park przejęły Lasy Państwowe (rośnie w nim około 28 gatunków różnych drzew). Na skraju lasu jest herbaciarnia z częściowo uszkodzonym dachem (własność Państwa Dziadek). Pałac w Luboszycach zbudowany w latach 1847-1860 przez von Seydela, był jego własnością do 1945 roku. Po wojnie należał do PGR, a obecnie jest własnością Agencji Nieruchomości Rolnych. Dwa kilometry od Luboszyc w miejscowości Kozów znajduje się dwór Von Seydela, w którym zamieszkuje obecnie kilka rodzin.


Opuszczamy Luboszyce i jedziemy w kierunku celu naszego rajdu - do Pałacu w Brodach. Po drodze zatrzymujemy się w Kole, gdzie na terenie gospodarstwa rolnego znajduje się dwór przypominający dużą piętrową kamienicę. Dwór ten został zbudowany w1800 roku przez Fryderyka Augusta von Bruhl. Parter był zamieszkały i reprezentacyjny, natomiast piętro, poddasze i piwnice służyły jako magazyny na zbiory i materiały siewne. 

 

Przed Pałacem w Brodach zostały wręczone odznaki w stopniu brązowym 12 uczestnikom rajdu za zwiedzenie 10 zamków, pałaców i dworów na ziemi lubuskiej. Odznaki wręczali Prezes Ryszard Bronisz i Aleksander Grabowski. Odznaka została ustanowiona przez PTTK w Zielonej Górze,
a weryfikacje na stopień brązowy przeszło 41 osób.


Płac Brody zbudowany przez hrabiego Heinricha von Bruhla w XVIII w. W 1758 roku z rozkazu Fryderyka II został spalony i odbudowany przez spadkobierców von Bruhla. Użytkowany przez rodzinę do 1945 roku. W wyniku działań wojsk radzieckich, kompleks pałacowy został zniszczony i popadł w ruinę. Mówi się, że Sowieci urządzili sobie w nim strzelnicę i spowodowali przez to pożar. Co ciekawe, w podziemiach pałacu znajdował się najprawdziwszy skarb - Hrabia Brühl był bowiem właścicielem ogromnego zestawu porcelany miśnieńskiej, zwanej Serwisem Łabędzim. Zamurował go w piwnicy, licząc, że po wojnie uda mu się go odzyskać. Jednak skarb odkryli szabrownicy, którzy część porcelany sprzedali, a sporą część po prostu zniszczyli. Obecnie główna część pałacu wciąż jest w ruinie, jednak wyremontowane oficyny służą jako restauracja i hotel. Niestety gonił nas czas pracy kierowcy i po 15 minutowym zwiedzaniu musieliśmy wracać do Gorzowa.


Warto tam wrócić, aby lepiej poznać Brody i Pałac.

 

Opis:      Aleksander Grabowski - organizator rajdu.
Zdjęcia: Marta Kotowicz, Bernarda Burghardt, Aleksander Grabowski, Bartosz Łapa
              oraz zdjęcia udostępnione przez Annę Dziadek.

 

Zdjęcia z Rajdu znajdziesz tutaj.

 


 

 

Impreza turystyczno-krajoznawcza

Elbląg i Mierzeja Wiślana

 

 

Fotorelację z wycieczki do Elbląga znajdzieśz tutaj